Kto najczęściej decyduje się spotkać z psychoterapeutą?

Do gabinetu trafiają osoby, które już wcześniej były konsultowane przez innego specjalistę (np. psychiatrę) i otrzymały tam wskazanie do zgłoszenia się na psychoterapię. Lub też przymierzają się do terapii już jakiś czas, są zdecydowane na pracę terapeutyczną i poszukują dla siebie dobrego terapeuty i dobrego miejsca.

Te osoby często już wiedzą, na czym polega proces konsultacji. Czasami też mieli już okazję popytać albo poczytać czym jest psychoterapia i czego mogą się po niej spodziewać, czego od niej oczekiwać. Czasami jednak jeszcze nie postawili sobie i terapeucie tego pytania.

Często jest też tak, że zanim wykona się telefon, napisze maila lub wypełni formularz kontaktowy na stronie terapeuty mija wiele miesięcy lub lat, podczas których objawy się natężają, a życie staje się coraz większą udręką. Z jakiegoś powodu (powodów?) pacjenci trafiają na terapię, kiedy objawy są już mocno osadzone, mechanizmy obronne od dawna nie chronią, a utrudniają funkcjonowanie, osobowość jest ukształtowana. Człowiek który trafia wreszcie do gabinetu jest nieszczęśliwy i cierpiący. Chcę poczuć się lepiej, najlepiej jak najszybciej. Jest to całkowicie zrozumiałe. I bardzo trudne do realizacji.

 

Dlaczego tak późno?

Na to, jak się czujemy, jak funkcjonujemy, czy mamy jakieś trudności psychiczne pracują całe pokolenia. Rzadko kto intencjonalnie chce źle dla swoich dzieci. Nawet jeśli je bije, robi to w przekonaniu, że je dyscyplinuje. Albo chociaż uczy życia, które nie jest łatwe.

Powoli przesuwamy granice dziecięcej tolerancji. Oczekujemy pewnych zachowań, mamy wymagania. Dziecko, chce czy nie, zaczyna je akceptować. Nawet jeśli coś jest dla niego szkodliwe, nie odmówi najważniejszej osobie. Przesuwa się też granica tolerancji dla tego, co bolesne, przykre, odpychające, czego nie chcą. Mają coraz większą tolerancję na dyskomfort i ból psychiczny.

Dlatego też dorośli, którzy nie nauczyli się szanować swoich potrzeb i określać możliwości, nie zauważą, kiedy zostają one przekroczone. Wytrzymują wiele, ponieważ nawet nie wiedzą, że nie muszą. Nie wiedzą, że jest ktoś, kto może pomóc. Że coś może pomóc i że można się czuć lepiej. Starają się, szukają coraz to nowych rozwiazań, samodzielnie, bo zawsze tak robili. Bo zawsze słyszeli, że trzeba być twardym, nie poddawać się, że inni to potrafią. Zawsze przecież jest jakiś mityczny „Inny”, do którego najpierw dziecko jest porównywane, a potem dorosły sam się porównuje.

Terapia dobra i skuteczna?

Psychoterapia jest leczeniem poprzez rozmowę. Jest to rozmowa prowadzona według określonych zasad i reguł, z wykorzystaniem właściwych danemu podejściu terapeutycznemu schematów interpretacyjnych, procedur i narzędzi.

Zarówno teorie, na których bazują określone podejścia terapeutyczne, jak i stosowane procedury i narzędzia, były i są przedmiotem opisu i badań naukowych w ośrodkach terapeutycznych na całym świecie.

Psychoterapia jest budowaniem dostępu do emocjonalnego świata Klienta i nauką rozumienia własnych emocji.

Jest próbą zrozumienia mechanizmów, które rządzą naszymi zachowaniami; próbą dotarcia do przyczyn ukształtowania się takich reakcji i badaniem konsekwencji naszych działań.

Nie ocenia człowieka ani jego działań.

Jest pomocą w wypracowaniu bardziej adaptacyjnych form bycia w relacjach z samą/samym sobą i innymi ludźmi.

Psychoterapia jest próbą leczenia ran i blizn po – oczywistych (przemoc, wykorzystanie seksualne, bycie ofiarą agresji, uczestniczenie w traumatycznym zdarzeniu itp.), ale też bardzo dyskretnych – urazach psychicznych.

 

 

Jak można płacić za coś takiego?

To bardzo częsty argument. W gabinecie, pomiędzy pacjentem i terapeutą tworzy się więź. Mają miejsce bardzo osobiste rozmowy, co sprzyja budowaniu relacji. Skoro więc jest relacja, jakaś forma intymności, bliskości, zaufania i zależności, konieczność płacenia wydaje się bardzo nie na miejscu. Pojawia się poczucie, że ktoś nas słucha, albo co gorsza interesuje się nam wyłącznie z powodów finansowych. Nierzadko ludzie nie podejmują terapii właśnie dlatego, że musieliby za nią zapłacić. Lub też decydują się na terapię w ramach NFZ, ponieważ daje im poczucie, że wówczas opłata zostaje zniesiona. Pieniądze mogą wywoływać uczucie bycia traktowanym nieuczciwie i przedmiotowo.

Inny argument jest taki, że terapia jest droga. Zbyt droga, by mógł sobie na nią pozwolić przeciętnie zarabiający człowiek. Jest to zobowiązanie na dłużej. Pacjenci czasami obawiają się, że się zaangażują i nagle zabraknie im pieniędzy.

Rzeczywiście dla wielu osób konieczność płacenia kilkuset złotych miesięcznie jest perspektywą równie nierealną co wyprawa w Alpy. Dlatego też tak ważne jest, by pacjenci mieli dostęp do dobrej psychoterapii w ramach NFZ, fundacji czy stowarzyszenie.

Jednak w warunkach prywatnego gabinetu lub przychodni opłata za terapię jest konieczna. Zwykle pacjenci rozumieją, że po stronie terapeuty są koszty utrzymania miejsca, własnego szkolenia niezbędnego do prowadzenia terapii i wszystkich innych zobowiązań finansowych wynikających z prowadzenia działalności.

Jednak co zrobić z faktem, że „terapeuta słucha dla pieniędzy”? Być może zarzut ten wynika stąd, że w gabinecie do pewnego stopnia odtwarza się relacja podobna do tej, która kiedyś wiązała nas z rodzicami. Lub też mamy pragnienia wobec terapeuty, żeby zajął się nami jak rodzice, żeby był bezinteresowny jak matka, nie miał własnych potrzeb albo przynajmniej potrafił je usunąć na rzecz potrzeb pacjenta. Oczywiście, gdyby tak było, byłyby to procesy dziejące się nieświadomie.

Konieczność zapłacenia za terapię konfrontuje więc pacjenta z myślą, że jednak jest dorosły i odpowiedzialny –  za siebie, za proces, którego się podjął, że jest w stanie tak o siebie zadbać, żeby móc zapłacić za leczenie.

Terapia ma pomóc człowiekowi wydobyć jego potencjał, pomóc mu dojrzeć i czerpać z możliwości, które się przed nim (i w nim ) otwierają. Dlatego też moim zdaniem terapia bezpłatna w gabinecie prywatnym byłaby demotywująca i utrzymywałaby pacjenta w poczuciu bezradności.

Natomiast koszty terapii, okresowe obniżenie lub zniesie stawki są możliwe, ale zawsze muszą być przedmiotem rozmowy pacjenta z jego terapeutą.

tekst powstał we współpracy z www.mediatornia.eu

 

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *